20.5.13

3. Pieśń w ciszy

Budzę się późno.
Ledwo otwieram zapuchnięte oczy, gdy znów nurkuję pod kołdrę w ucieczce przed jasnym światłem dnia.
Nadal pamiętam to, co zdarzyło się wczoraj.
To, co sobie uświadomiłam.
Nie mam już siły płakać.
Wstaję i chwiejnym krokiem udaję się do łazienki, gdy patrzę w lustro z moich ust dobywa się cichy jęk.
Włosy, po nocy koszmarów są splątane i sterczą na wszystkie strony, powieki są napuchnięte i czerwone a bluzka, w której spałam pognieciona.
Nigdy nie wyglądałam gorzej.
Zamykam się w łazience i siedzę tam przez mnóstwo czasu, usiłując doprowadzić się do porządku. Gdy w końcu wychodzę i zaglądam do szafy, by znaleźć coś w co w ostateczności mogę się ubrać z radością dostrzegam na łóżku swoje rzeczy. Przytulam policzek do miękkiej tkaniny blado-błękitnej sukienki.
Pachnie domem.
Przebieram się szybko w przyniesione rzeczy i rozglądam po pokoju. 
Tajemnicza obsługa przysłała również posiłek i zieloną pigułkę na deser. Rozpoznaję w niej środek uspokajający, taki jaki brała matka.
Jedzenie nie wygląda zachęcająco. Przyglądam się z niesmakiem kawałkowi tłustego mięsa, twardemu chlebowi i ćwiartce pomidora. Nie mam zamiaru tego zjeść.
Rozglądam się po pokoju zastanawiając się czy obserwują mnie kamery. 
- Nie wsadzę do ust tego ścierwa. Lepiej to zabierzcie i przynieście coś, co nie zostało znalezione w śmietniku. - Mówię głośno i dobitnie, tak, na wszelki wypadek.
Wypijam trochę gorzkiej i ledwo ciepłej herbaty krzywiąc się potwornie.
Mam nadzieję, że widzą to i zrozumieją aluzję. Następnie siadam na łóżku i spoglądam w przestrzeń. Nie wiem co robić. Strach nadal majaczy na krawędzi mojego umysłu ale odpycham go całą sobą, jednakże nuda nie pomaga.
Wspominam małą małpkę, którą dostałam na piętnaste urodziny.
Była ciekawą zabawką przez miesiąc, ale potem zaczęła mnie nudzić. Teraz dałabym wiele, nawet za tak marnego towarzysza.
Mimowolnie sięgam ręką na kark i muskam palcami cieniutki złoty łańcuszek. Nie rozstaję się z nim nawet w nocy.
Nie mogą go zabrać.
Chętnie zobaczyłabym co jest w naszyjniku ale nie mogę pozwolić na to by Oni też to zobaczyli. Wolę nie ryzykować.
Dziwne, dławiące uczucie nie daje mi spokoju.
Dopiero po chwili orientuję się, że to samotność.
Nie jestem do tego przyzwyczajona. Zwykle zabiegano o moją uwagę. Byłam osobą ważną, poważaną córką ministra i wnuczką prezydenta. Li i pewną rolę odgrywała w tym moja pozycja, ale byłam jedną z najładniejszych znanych mi osób. Jeśli nie najładniejszą, skromnie mówiąc.
Tym bardziej denerwowała mnie Everdeen. Nie była ani ładna, ani bogata ani nawet zbyt mądra a ludzie szaleli za nią.udzie błagali o moje względy. Nie miałam bliskich przyjaciół.
Nigdy nie byli mi potrzebni.
Dziadek przestrzegał mnie przed nimi.
Byli tylko "słabością, stworzoną dla łatwowiernych, którzy nie potrafią o siebie zadbać". Zgadzałam się z tym.
Byłam za młoda, by już szukano mi męża, ale z dumą myślałam o sobie jako o kimś atrakcyjnym.
Podobałam się mężczyznom.
Głownie byli to co prawda młode niedorostk
Najgorszy był Peeta Mellark. Jego żałosna postawa i chęć oddania życia za " ukochaną" bawiła mnie i irytowała równocześnie.
Zwłaszcza gdy o ich miłości trajkotał o całe Panem.
Przerwałam rozmyślania i spostrzegłam, że w czasie mojej nieuwagi zniknęła tacka z jedzeniem. Została tylko tabletka.
Nuda i samotność pochłaniały mnie straszliwie ale nadal nie dopuszczałam do siebie ponurych myśli. Zaczęłam udawać, że pobyt tutaj to jeden z zakładów, tak uwielbianych przez Kapitolczyków.
Jeśli przetrwam tu tydzień to osoba, która mnie wyzwała pojedzie na miesiąc do dwunastego dystryktu. Śmieję się cicho, wyobrażając sobie minę mojego przeciwnika.
Dam radę.
 ~*~ 
Obsługa zaczyna mi przysyłać grzanki i same owoce.
Najczęściej jabłka, gruszki lub rasny.
Co jakiś czas sałatkę.
Krwisto czerwony miąższ rasnów i ich biała skórka kojarzą mi się z ludzkim ciałem.
Zaczynam widzieć człekokształtne cienie na ścianach, a gdy biorę prysznic zdaje mi się, że słyszę kroki. Zaczynam połykać kolorowe tabletki dodawane do każdego posiłku i trwam w otępieniu przez resztę dnia.
Nie mam pojęcia ile już spędziłam czasu w tym pokoju.
Może to dopiero parę godzin, może lat.
Monotonia przytłacza mnie i przeraża, a myśli, powstrzymywane za dnia wypełzają we śnie z najgłębszych zakamarków umysłu.
Pokój - więzienie, cień - schronienie, przyjaciel - wróg, zabójca - nóż. 
Cały czas w zupełnej ciszy.
Zastanawiam się czy dane mi będzie tu zginąć. Po kilku dniach zaczyna dziać się coś dziwnego. Zza ściany, po przeciwnej stronie pokoju niż łazienka, zaczynam słyszeć śpiew.
Pod prysznicem, siedząc na łóżku, w nocy. Osoba po drugiej stronie ściany godzina po godzinie wyśpiewuje przeróżne, nieznane mi pieśni.
Głos z początku chrapliwy i załamujący się na wysokich nutach rozgrzewa się i brzmi fantastycznie. Dziewczyna byłaby rozchwytywana, zrobiłaby niesamowitą karierę. Całe dnie spędzam oparta o ścianę i wsłuchuję się w nieznaną mi pieśniarkę.
Czasem nawet nocami.
Mijają dni, tygodnie, patrzę na śnieg, który sypie na parapet za oknem. I przez cały ten czas słyszę tylko ten głos. Zapominam już brzmienia swojego. Mimowolnie zapamiętuje słowa, i gdy ponownie słyszę tą samą pieśń powtarzam w myślach razem z śpiewaczką.
Aż pewnego dnia staje się coś strasznego.
Śpiew milknie.
Przez chwilę chodzę po pokoju jak zagubione dziecko w nadziei, że to tylko krótka przerwa, aż w końcu zaczynam zdesperowana uderzać pięściami w ścianę.
- Śpiewaj! - krzyczę, ale natychmiast milknę przerażona swoim chrapliwym, cichym głosem. Znów pogrążam się w milczeniu, czekając na ten upragniony dźwięk, który nie nadchodzi. Po pewnym czasie zaczynam powtarzać wszystkie zapamiętane piosenki.
Recytuję teksty jak wiersze, jakie tylko udało mi się zapamiętać. Potem, przyłapuję się na nuceniu, niektórych melodii. Z ulgą słyszę swój dawny głos. Nadal zdaje mi się, że brzmi jakoś inaczej ale nie potrafię rozpoznać różnicy.
Zaczynam śpiewać.
Bardzo cicho, niemal szepczę ale usiłuję brzmieć najlepiej jak potrafię. Pewnego dnia, gdy niemal do perfekcji opanowuję jedną z piosenek podłoga rozsuwa się i przez szparę wsuwa się telewizor.
Nie mam pojęcia o co chodzi, gdy brutalna prawda przedziera się przez zasłonkę bezpieczeństwa, piosenek i ciszy.
Znów ogarnia mnie przerażenie.
Pokój - więzienie, cień - schronienie, przyjaciel - wróg, zabójca - nóż
______________
Tak, błędy, bo z telefonu. Jutro na kompie poprawię. I jak? Co sądzicie? Mi tak sobie się podoba. Jeden moment mi się podoba, inny jest do bani... Jak zwykle. Taka autorska mania. :) To "pokój-więzienie" etc. sobie śpiewam i mam ciarki :o Co myślicie o Rose? Jako głownej bohaterce, postaci? Jestem ciekawa. Bo zwykle jest tak, że główna jest nudna a poboczni to zajmujące istotki c: Proszę, komentujcie ludki i ludkowie!!! I nich los... No wiecie ;)

25 komentarzy:

  1. Nie wierzę... no nie wierzę w to co widzę o.O dodałaś nowy rozdział! :D
    Jej ^_^ jak ja ją kocham! Arogancka, pewna siebie, dumna... Rose wyszła Ci świetnie :D
    Hahahahah xD przez Ciebie też sobie to teraz ciągle powtarzam!
    Wszystko pięknie, tylko, proszę, dodawaj częściej rozdziały!
    Pozdrawiam i życzę duuuuużoooo weny (jak zawsze)
    ... zawsze wam sprzyja! (wiem, każdy to zna, ale musiałam napisać xD )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to aż tak mało prawdopodobne? D: Kurcze, czuję się jak jakiś rzadki kamień xD
      Cieszę się, że podoba Ci się Rose :3 Lubię dziewczynę.
      Zobaczę co się da zrobić ;)
      Dziękuję i nawzajem :>

      Usuń
  2. Świetny rozdział,ale trochę krótki.
    Doskonale dopasowana nazwa rozdziału do całego tekstu.
    Zauważyłam, że w niektórych miejscach nie ma przecinków.
    Całość jest po prostu boska! Nic dodać, nic ująć! ;)
    Pozdrawiam i życzę duużo weny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, ja już tak mam z tymi rozdziałami :(
      Dzięki, dzięki i jeszcze raz dzięki!!! :D
      Wyruszam na poszukiwanie zagubionych przecinków:3

      Usuń
  3. Wilczyca nadbiegła nad morze widząc krakenie macki.
    Podoba mi się, prócz końcówki samej. Co to są rasny?
    Bardzo podoba mi się styl tego wyobcowania, wręcz obłędu zamknięcia. No wiesz że cię chwalę, ale nie potrafię powiedzieć o co kaman.
    Wilczyca odbiega w las śpiewać własne ballady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rasny... No takie owoce. Owocowe. Chyba.
      Wiem wiem, rozpoznaję ten rodzaj pochwały u siebie xD
      Dzięks wilczuś

      Usuń
  4. Tak szzerze, to ja też sobie nuce to pokój-więzienie cień-schronienie... :D Rose jest bardzo...dziwną bohaterką. Wydaje się, że trochę rozkapryszoną, wyniosłą, odważną, ale również nauczoną, że świat, który ona znała jest dobry. Coś mi się wydaje, że przejrzy dziewzyna na oczy podczas igrzysk :D Nie rozumiem o co chodzi z piosenką..? Może w innym pokoju grało radio, czy telewizor, a kiedy ona zaczęła się wkurzać, że ten ktoś nie śpiewa to po prostu dali jej tv...? Ni e! To by było dziwne... :D Próbuję zrozumieć o co chodzi... z tym wszystkim, ale jak na razie bez sukcesów. Jak ktoś może pisać tak zajebiście, a ktoś inny jakby miał rozdwojoną jaźnię ( tak mówię o sobie :D)
    Rozdział fajny...ale krótki! Dużo opisów, ale kiedy będą dialogi??? :D Mam nadzieję, że się pokłóca z Katnisss... byłaby zadyma :D
    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rose jest dziwną bohaterką :3 Ale czy w czasie igrzysk przejrzy na oczy... Muszę się przekonać :D
      Piosenka! Piosenka! Ja już ci mówiłam ty Deano leniwa!!! Przeczytaj Kosogłosa!
      Dziękuję :3 Rozdwojenie jaźni? Mi to mówisz? Czasem mówię o sobie w trzeciej osobie x.x
      Opisy są, nie będzie do ściany gadać >:) Kłótnia z Kotną brzmi kusząco... ;)

      Usuń
    2. Lalala... Lektury, lawina testów z przyrody (pani chce mnie chyba ukatrupić), konkurs literacki, z którego jdostałam jedynie wyróżnienie...:( i wgl te rzeczy nie pozwalaja mi tego przeczytać...
      oczywiście nie wlazłam tu tylko po to, by Ci spamować. No skądże :D Wyjustuj tekst :D Mi już to kiedyś ktoś poradził i o wiele lepiej wygląda tekst, bo wszystkie linijki sa równo i wgl :D a DO TEGO ROZKMINIŁAM JUŻ CHYBA O CO CHODZI :) a DO TEGO TAK NA MARGINESIE TO JAK WIDZE WSZYSCY (JAK JA) JARAJA SIĘ TYM: POKÓJ-WIĘZIENIE, CIEŃ-SCHRONIENIE, PRZYJACIEL-WRÓG, ZABÓJCA-NÓŻ :3
      jakby co, to tam miało być bez caplocka, no ale nie chce mi się jeszcze raz pisać :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. "Pokój - więzienie, cień - schronienie, przyjaciel - wróg, zabójca - nóż"— chodzi mi to po głowie, nawet wymyśliłam melodie :). Rozdział jak zwykle fantastyczny, a zachowanie Rose strasznie mi się podoba.
    To Katniss śpiewała, czy źle pamiętam? Bo ja już się pogubiłam...
    No cóż pozostaje mi tylko życzyć weny!
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że lubisz Rosalie :D Frajdę mam, a co!
      Tak (dla niedoinformowanych(Deana, patrzę na ciebie!)) to Katniss śpiewała :> Sąsiadeczki małe.
      Dziękuję i pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Nominuję Cię do Liebster Award, więcej na http://zero-strachu.blogspot.com/2013/05/liebster-award.html :)

      Usuń
  6. Hej! Nareszcie! Moja pajęczyna już przysychała, ale twój rozdział ją naprawił. :D
    Podoba mi się to, w jaki sposób opisałaś uczucia Rose, jej samotność, kapryśna jest. ;)
    Z resztą, sama bym nie ruszyła tłustego mięsa. ;/
    Dopatrzyłam się paru błędów, chyba po raz pierwszy w życiu. xd
    'Pokój - więzienie, cień - schronienie, przyjaciel - wróg, zabójca - nóż'
    Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić tego tekstu, jako piosenkę. Więc wyobrażam sobie, że ktoś szepcze to schrypniętym głosem. :)
    Pozdrawiam, Reia-pająk. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pajączusia odżywiona, to dobrze :3 Cieszę się, że podoba ci się Rose, bo ja sama ją lubię, i jak czytelenicy ją lubią to mam dziką satysfakcję :3
      Hrrrrrypka.
      Pozdrawiam Kraken-głowonóg ;D

      Usuń
  7. Wow, świetnie piszesz. :3
    Znalazłam kilka błędów ale i tak mi się podoba.
    "Pokój - więzienie, cień - schronienie, przyjaciel - wróg, zabójca - nóż" I ♥ it. ^^
    Rose jest fajna. Arogancka, wyniosła i dumna-czyli tak jak lubię. :D
    Aż mi się smutno zrobiło jak wspomniałaś o Katniss a raczej o tym jak śpiewała. "Kosogłos" zniszczył mi psychikę, co poradzić...:]
    Już się nie mogę doczekać dalszych rozdziałów!!
    Szczególnie, że sama miałam w planach pisać o tych Ostatnich Igrzyskach. C:
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :3
      Oh, fajnie, że wpadało w oko i teraz jest dla Kraken radocha!
      Kosogłos jest niszczący x.x te ostatnie rozdziały... :]
      A ja żem myślała, że taka oryginalna x.x No nic, tak się nie da xD
      Wzajemnie!

      Usuń
  8. A moze byś opisała jak Rose wyglada. To niby nic ale pomaga wyobrazić sobie bohatera. A poza tym jest super. Nie moge sie doczekać kolejnego rozdziału.
    Iga

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja sobie ją wyobrażam jak tą dziewczynę z szablonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko, że jak czytasz książke to sama sobie wyobrażasz bohatera, co znaczy, że w opowiadaniu musi być jakiś skrawek tego, jak wygląda... :) Ale rozumiem, że ją sobie tak wyobrażasz, ja nie, ale znam to uczucie :D

      Usuń
    2. Dziewczyna z szablonu jest co prawda przejściowa (i chyba trochę za stara x.x)
      Opis będzie, coś na pewno wcisnę.
      Dziękuję bardzo :>

      Usuń
  10. Jak ja kocham twoje rozdziały! Jedynym minusem jest to , że dodajesz je tak rzadko!
    (Nominuję cię do Liebster Award. :>)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ^^ No, cóż, mam jeszcze dwa, więc idzie topornie xc

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nominuję cię do Liebster Award. Tutaj są szczegóły: http://amersu.blogspot.com/2013/05/fwd-liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Nominowałam Cię do Liebster Award, szczegóły u mnie w zakładce "Nominacje". :)
    http://oczami-scarlett.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Nie toleruję spamowania pod postami. Macie SPAM, tam też zaglądam.

Obserwatorzy