7.11.13

15. Trening

Notka pod rozdziałem misiaczki :3

Słucham najuważniej jak potrafię, gdy instruktor tłumaczy mi co powinnam wiedzieć o rzucaniu nożem.
Udałam się na stanowiska z bronią, gdy większość trybutów zmęczyło wymachiwanie mieczami i siekierkami i udali się na inne stanowiska. Ja, zaliczyłam podstawowe techniki przetrwania z niemałym trudem ucząc się jak rozpalić ognisko, czy jak rozpoznawać rośliny zdatne do jedzenia.
Zdecydowanym krokiem odeszłam od stanowiska, gdy instruktor zaproponował mi spróbowanie kilku robaków.
Powspinałam się, nauczyłam się kilku całkiem sprytnych węzłów i pułapki na króliki jak i również skonstruować niewielki i nieco rozpadający się szałas. Wiem, że powinnam jeszcze poćwiczyć, ale chcę umieć walczyć. Bronić się.
To nie ja mam umrzeć.
Za radą instruktora wybrałam noże. Niska, korpulentna kobieta i imieniu Asha poleciła mi na razie krótkie noże, o płaskim ostrzu w kształcie liść pozwalającym polecieć pociskowi dalej stwierdzając, że nie jestem zbyt silna. Krzywię się, ale nie zaprzeczam, wiedząc, że ma racje. Nie miałam zbyt wielu okazji do ćwiczeń w swoim życiu.
Okazuje się jednak, że mam dość dobre oko, jeśli chodzi o rzut do celu, ale gdy przychodzi do walki z bliskiej odległości, czuję jak szybciej bije mi serce.
- Musisz uważać na każdy atak, obserwować każdy ruch przeciwnika. - Oznajmia Asha, stając naprzeciw mnie. Jak mam obserwować każdy jej ruch? Myślę zirytowana. Kobieta pokazuje mi zupełne podstawy, jak bronić się, atakować i wykorzystywać słabości przeciwnika.
Potem próbujemy walki. Mimo swojej tuszy instruktorka jest niezwykle szybka i zwinna. Z każdej wychodzę przegrana, leżąc rozwalona na ziemi lub z ostrzem przytkniętym do gardła, piersi lub brzucha. Asha uśmiecha się złośliwie za każdym razem. Może i stara się wykonywać swoją pracę jak najlepiej, ale wie kim jestem i pokonywanie mnie za każdym razem sprawia jej wiele radości, tak jak moje nieudolne próby zaatakowania jej.
Jednak czuję, że czegoś się nauczyłam. Za każdym razem udaje mi się "przeżyć" nieco dłużej, choć z pewnym zawodem przyznaję, że gdyby mogła mnie zranić i nie ćwiczyłybyśmy prawdziwymi nożami nie plastykowymi kopiami nie miałabym najmniejszych szans.
Nagle, gdy postępuję ku niej pierwszy krok z zamiarem ataku instruktor od walki mieczem woła jej imię i Asha traci koncentrację. Szybko z powrotem skupia na mnie uwagę i stawia niepewny krok, ale jest za późno. W przypływie nadziei podstawiam jej nogę gdy traci równowagę ale kobieta podskakuje i szybko ją łapie. Gdy jestem tuż za jej plecami z zamiarem poderżnięcia jej gardła obraca się na pięcie wykonując silny zamach od siebie, przed którym jakimś cudem udaje mi się uchylić i w przypływie adrenaliny pcham ją ramieniem odtrącając powracającą z nożem dłoń. Padamy na ziemie. Lewą ręką przytrzymuję rękę z ostrzem a prawą przykładam nóż do gardła Ashy. Czuję euforię rozchodzącą się po moim ciele, radość z triumfu.
- Wygląda na to, że wygrałam. - Nie mogę powstrzymać uśmiechu satysfakcji. Na twarzy kobiety maluje się złość gdy nagle jej lewa ręka wystrzeliwuje szybko i łapie moją prawicę spychając mnie z siebie, uwalniając dłoń z nożem i przykładając go do mojego gardła.
- Nie byłabym tego taka pewna. - Warczy, uwalnia mnie i po chwili wstaję dając znak końca treningu. Siadam na posadzce zdyszana i zszokowana.
Prawie.
Prawie mi się udało.
Gdy udaje mi się ochłonąć idę jeszcze porzucać nożem. Do tego nie potrzebuję asystentki.
Pozwalam sobie na odpoczynek, gdy nie czuję już zupełnie prawej ręki i jestem padnięta i zlana potem. Zaczynam przechadzać się wśród różnych rodzajów broni zastanawiając się, czy którąś udałoby mi się jeszcze opanować. Myślę o nożu. O tym, jak przypomina mi pewien kawałek lustra i to jak gładko zagłębiał się w skórze. Potrząsam głową, czując mdłości na wspomnienie tej wizji i dostrzegam coś przez co serce staje mi na ułamek sekundy.
Kołczan pełen strzał i srebrny łuk.
Taki sam jak ten, z którego korzystała Everdeen. Podchodzę do niego jak w transie i unoszę gładząc lekko.
Gdybym się nauczyła... Cóż to by była za ironia. Wnuczka Snowa wystrzeliwująca wrogów bronią Kosogłosa... On sam przebita jedną z tych strzał.
Naciągam go na próbę ale ledwo daję rade.
- Może spróbuj z takim? Do naciągnięcia twojego potrzeba mnóstwo siły, a nie wyglądasz na taką, co bez trudu rzuca workami z mąką. - Znam ten głos. Odwracam się do Leo Neera, stojącego za mną z jak zawsze radosnym wyrazem twarzy i jakimś łukiem w ręku.
- Nie widziałeś mnie jeszcze na stanowisku z ciężarami. - Burczę, urażona, że kolejna osoba zwróciła uwagę na moje wątłe mięśnie, ale wymieniam się z nim bronią. Łuk który mi dał jest nieco dłuższy i mniej wygięty.
- Co ty możesz wiedzieć o łukach? - Pytam, bawiąc się cięciwą. W odpowiedzi uśmiecha się jak szaleniec, błyskawicznie nakłada strzałę, naciąga łuk i strzela do najbliższej tarczy.
W sam środek.
- STRZAŁ ZA STO PUNKTÓW! Leo Neer, znów dał popis swoich niesamowitych umiejętności! - Drze się, sprawiając, że kilka osób patrzy zdziwionych w naszą stronę. - Chyba nie ma wątpliwości, kto wygra tegoroczne igrzyska!
- Cicho bądź. Ludzie patrzą. - Karcę go i nagle uświadamiam sobie, że się śmieję. Radośnie i prawdziwie. Szybko powstrzymuję się, przysłaniając usta dłonią.
Chłopak posyła mi zirytowane spojrzenie.
- Uważaj, bo jeszcze poczujesz się szczęśliwa. - Mruczy, a po chwili rozpromienia się. - To nie przystoi Królowej Śniegu, no nie? Wiesz, nie nazywam cię tak tylko ze względu na nazwisko. - Puszcza mi oko, a ja tylko wywracam oczyma. - To co, chcesz się nauczyć jak obsługiwać tą tajemną machinę? - Dodaje dramatycznym tonem. Patrzę na niego niepewnie.
Tak po prostu? Rzuci swój trening, żeby pomóc mi? Zawsze mogę iść do instruktora ale...
Bez grama zaufania przyjmuję propozycję.

~*~

Łuk, który polecił mi mój nowy instruktor okazał się zdecydowanie lepszym wyborem, co nie zmieniło faktu, że po pewnym czasie opadłam zupełnie z sił.
- Nie dam rady, ręka zaraz mi odpadnie. - Uznaję w końcu, opuszczając broń. Leo jest dobrym nauczycielem. Nieco irytującym, ale dobrym. Moje postępy nie są zdumiewające, ale ciężko jest strzelać z łuku.
Chyba nie potrzebnie w to brnę. Jednak wizja przerażonych oczu Everdeen pcha mnie na przód.
Odkładam łuk i siadam na stopniu oddzielającym podium z tarczami od sali. Nie dziwię się, gdy Leo po chwili siada obok. Przez jakiś czas w milczeniu obserwujemy innych trybutów.
- To miało sens. - Odzywa się w końcu, a ja zwracam się w jego stronę unosząc brew. Po raz pierwszy wygląda na prawdę poważnie. - Mówię, o tym co powiedziałaś na wywiadach. Ale tak właściwie, o co chodziło od początku na igrzyskach?
- O spłacanie nie swoich długów. Ale czy nie o to walczyli? Nie po to był cały ten bunt? Żeby to zakończyć? Tak na prawdę nic się nie zmieniło, oprócz tego kto jest u władzy. - Oznajmiam, czując zadowolenie z siebie, że ktoś zwrócił uwagę na to co mówiłam. Przypomina mi się natychmiast tajemnicza kobieta, która rozmawiała z Plathem. Miała rację? Mogłabym coś zmienić?
Leo wzdycha wyrywając mnie z zamyślenia.
- Taak, rebelianci to świry. - Mówi, patrząc na zbierających się trybutów. - Chyba czas coś przekąsić. Sądzę, że nasz sojusz może być całkiem miłym urozmaiceniem pośród wszechogarniającej rzezi. - Stwierdza, wstając i idąc w stronę reszty. Chwilę zajmuje mi zrozumienie co powiedział.
Sojusz?
- Hej, czekaj! - Krzyczę, zrywam się z miejsca i ruszam za nim. Mały, przeklęty manipulator.
Wiedziałam, że nic nie jest za darmo.

-------------------------
CHOLERA JASNA!
Tak, tak, przemiło mi Was widzieć, ale chyba dostanę białej gorączki z tym blogerem. Miałam napisany rozdział. Calutki. Piękny, cut mniut i orzeszki. Poszłam sobie do szkółki z zamiarem wrzucenia go po powrocie a tu... POŁOWA zniknęła.
Więc teraz jest do dupy.
Aghr! Dawno się tak nie wkurzyłam.
NIE WAŻNE!
Leo emanuje taką pozytywną energią, że psychika Rose i Cienie nie mają szans :D Uroczyście obiecuję Platha na następny raz.
Teraz najważniejsze.
ZagubionKrólestwo. <--Klikajcie! To nie jest to z zombie. Ale wiecie, trzy nowe blogi, a na ten mam więcej rozdziału :D
Możliwe, że Rose będzie miała malusieńki odpoczyneczek, bo straciłam ją. Tak mi się zdaje, że w tym rozdziale jest mało Rose i nie mówię tu o Cieniach i tym wszystkim. A nawet jak nie odpoczyneczek, to rozdziały nieco rzadziej. Teraz mam pięć aktywnych blogów, co zrobić. Najwyżej parę odpadnie w czasie eliminacji czytelniczej ale to się zobaczy.
Mówiłam, że zapraszam na Królestwo? Nie? No to zapraszam.
Dziękuję Wam strasznie za komentarze ^^ Nie wiem już, czy na nie odpowiadać czy nie, doradźcie :3
Do napisania!
-Kraken

23 komentarze:

  1. Czyżbym była pierwsza? :D Yey! Jaram się jak Leo Łukiem? ;p
    Według mnie lepiej by było, gdybyś odpowiadała na komentarze. Lubię dostawać odpowiedzi, a do tego jeśli wiem, że mi odpiszesz od razu komentarz lepiej się pisze ;)
    "Królowa Śniegu" Huehueheu ;3 TO JEST TEKST ZA STU PUNKTÓW! Jeśli by się głębiej zastanowić.. to każdy Twój tekst na blogu jest świetny ;3
    Weź no! Masz taki wspaniały styl! Kurczę, kurczę, kurczę pieczone! Tak wspaniale nie da się pisać! Każde słowo pasuje do następnego! To jak... symbioza wszystkich słów, które tu zapisujesz. O! Już wiem, jak to ująć! To jak dom. Cegiełka do cegiełki i wychodzi dom (sora, ekskluzywna willa, nie jakiś tam zwykły dom)! Słowo do słowa i wychodzi rozdział.
    Dobra, nie przynudzam Ci już tymi moim porównaniami xD
    Całuję,
    Mystery :*

    http://harrypotter-narnia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. XD O jeny, jeny, jeny. Przeczytałam ten komentarz wczoraj wieczorem i na sprawdzianie sobie przypomniałam to wszyscy się na mnie gapili jak na nie do końca zdrową na umyśle, jak do siebie chichotałam.
      Ah, bo się zarumienię! Takie komentarze sprawiają, że nabieram nadziei, że nie będę musiała się uczyć w przyszłości tylko przed kompem pisać wsruszajonce powieści za kasę.
      Zdecydowanie za bardzo mnie rozpieszczacie.
      Ja kocham porównania!!! Moje ulubione to porównywanie weny do bułki.
      Buźka ;*
      Kraken Budowniczy :D

      Usuń
  2. Odpowiadać ^_^
    Tak, tak, tak. Ten rozdział... jeśli chodzi o fabułę, jest super, bardzo mi się podoba, ale wkradły się błędy :<
    Ha! Dobrze tak tej instruktoreczce! Chociaż i tak wygrała... ale i tak była zbyt pewna siebie. I irytująca.
    Leo :D już go polubiłam ^_^
    5 blogów?! :o Kobieto, oszalałaś? czy planujesz dodawać jeden rozdział na jednym raz na dwa miesiące? Będę czekać na każdy nowy rozdział gdziekolwiek, ale jesteś szalona i stawiam, że prowadzenie ich wszystkich Ci nie wyjdzie na dobre :p
    Pozdrawiam i życzę baaardzoooo duuużoooo weeenyyyym, byś szybko dodała kolejną notkę tutaj ^_^ (nie waż mi się nawet zaniedbać Rose! )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, wiem że błędy ;-: Już lecę poprawiać. Ale najpierw zwalę wszystko na blogera, bo w ostatecznej wersji miałam wszystko poprawione, a on mi zabrał poprawieńce i pół rozdzialiczka :c
      Zbyt pewna siebie i irytująca? Czy to przypadkiem nie opis Rose? xD Ja Lełcia uwielbiam, takie postacie to balsam na moją duszę ^^
      Jestem szalona! A co! 5 to i tak mało, z tym co dzieje się w mojej głowie więc wybieram tylko najgenialniejsze pomysły, które mają szanse na realizację :D
      Baaaaaardzooooo duuużooo weeenyyy zawsze się przyda! No, i nawzajem oczywiście :3 (przepraszam, że coś takiego przeszło mi przez myśl! D:)

      Usuń
  3. Odpowiadać, odpowiadać. :3
    Świetny początek weekendy mam dzięki Tobie. ^^ Rozdział cudo. Świetnie opisałaś tę walkę i wygraną Rose. Przepraszam, prawie wygraną. I jest Leło. A Leło jest fajny. Nie mogę się doczekać kolejnej notki szczególnie, że będzie Plath. (Po tym playboyu teraz zawsze się śmieję czytając jego imię. ;))
    Mam nadzieję, że ten blog nie odpadnie. Mogę Ci obiecać, że będę czytać resztę Twoich blogów, bo kocham jak piszesz. Tak w ogóle to - wow, aż pięć?! Super nazwa bloga - "Spowiednik śmierci".:)
    Masz pecha, co do blogspotu. Jeszcze jak przeczytałam, że Ci komentarz dla Jill zżarło to stwierdziłam, że chyba by mnie coś trafiło. :c
    Mam nadzieję, że ogarniesz mniej więcej mój komentarz. ;)
    Acha, gdzieś widziałam, że napisałaś "norzem". Po tej prawie wygranej Rose.
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohohohoh! To ja się cieszę! Dziękuję okropnie. Taak, Plath-Playboy na zawsze pozostanie w mojej pamięci i nie wiem czy dam rade jeszcze na niego normalnie spojrzeć xd
      Nie odpadnie. Nie z takim powodzeniem jakim się cieszy i które mnie po prostu szokuje :o I po prostu skaczę pod sufit, że się podoba to co majstruję. Pięć, pięć. 4 z opowiadaniem i szefowanie na Kosmiczne Video. Powiem, że takie tytuły to klucz do weny. Jak tylko wpadnę na tytuł, to od razu mam pomysł :)
      Mam pecha, ale zdarza się :C Kiedyś z 6 razy mi się usuwał dla Jill komentarz i myślałam, że się powieszę :c
      Nie takie komentarze się czytało (i pisało xd)
      Poprawione! Ah, ja dyslektyczka D:

      Usuń
  4. Zdecydowanie odpowiadać. To jest podobne uczucie do tego, kiedy dostaje się pierwsze komentarze na bloga. Cholernie ekscytujące. :D Poza tym, nie wiem jak inni, lubię czytać odpowiedzi na moje komentarze. Ale dosyć już gadania na ten temat. ;D
    Co do rozdziału- boski :3
    Królowa śniegu- nazwisko Snow- pasi! :) Już lubię Leosia :) Jeżeli mogę go tak nazwać, oczywiście. Ale dla mnie on zawsze będzie Leosiem :D Ach, za to nie lubię Ashy. Z drugiej strony nie ma się o co czepiać, w końcu czegoś jej nauczyła. Chyba. Ale powiem szczerze, że Asha nie bawiła się w oszczędzanie Rose- pokazała jej za to, czego może oczekiwać. Przecież w prawdziwej walce nikt się nie będzie z nią bawił, prawda? Jednak to nie zmienia faktu, że była dla niej niemiła. Ale życie nie jest miłe. :D
    I to właśnie z tego powodu nie piszę rozdziałów na bloggerze, tylko na Wordzie. Co jest prawdą, wtedy jest więcej do roboty, ale jak dla mnie jest to spoko, można sobie wyznaczyć ile stron chcesz napisać i heja! Jakoś leci ;)
    Aa, nowy blog powiadasz? :D Już na niego wchodzę ;D Szkoda tylko, że nie z zombie, ale tym też trzeba się cieszyć- nazwa bloga brzmi obiecująco. :)
    No, trochę się już rozpisałam, a nawet i bardziej niż trochę, więc już kończę. ;)
    Pozdrawiam cieplutko i życzę weny :D
    Reia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, też uwielbiam czytać odpowiedzi ;D
      Ah, dziękuję i Leoś raczej się nie obrazi. Nie pozwalam! Asha ją na pewno czegoś nauczyła, ale milutka to ona nie były, co poradzić, życie nie poklepie Rose po główce, tego się można spodziewać :C
      Chyba też powinnam, ale ja strasznie dużo piszę na mojej posranej komórce i tam nie ma Worda więc leżę :(
      Huehuehue, zombie, nie zombie, już ty wiesz co się tam kryje >:)
      Ja ściskam do uduszenia, bo kocham Twoje długie komentarze :3
      K.

      Usuń
  5. Mam wyrzuty sumienia, że zawsze zostawiam takie krótkie komentarze, ale serio mi zawsze brak słów podziwu. Leo... Leo jest fajny *wyszczerz dziecka w ogroooooomnym lizakiem XD*
    Widziałam wczoraj powadomienie, że dodałaś rozdział, ale postanowiłam go sobie zostawić aby uczcić ten piękny dzień jakim jest piątek (^_^) i wiesz co?? Piąteczek, herbatka, muzyczka i dobry rozdział to jest to. Tak to ja mogę każdego dnia (^_^)
    Cudny rozdzialik :3
    Weny, weny, weny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj tam! Dobrze, że krótki niż zostawiać mnie w niepewności, czy dobry! Leo tak już ma :3 *wyszczerz dumnej matki XD*
      Ohh tak, brzmi relaksująco i rozleniwiająco ^^
      Dziękować :3

      Usuń
  6. Proste, że masz odpowiadać, wtedy nawet przyjemniej się pisze ;3
    A co do rozdziału, był świetny. Podobała mi się walka z Ashą i prawie wygrana Rose. Tylko Asha sama w sobie jest denerwująca, nie lubię jej.
    Dobry pomysł z łukiem, ciekawy. Mam nadzieję, że nauczy się nim obsługiwać.
    I Leo. To taka super pozytywna postać. Wniósł jakąś radość do rozdziału. I sojusz. Przynajmniej nie będzie tak dobijająco C:
    Cieszę się, że Plath będzie w następnym, uwielbiam go <3
    Tradycyjnie, życzę dużo weny,
    ~ K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zatem odpowiadam!
      Dziękowaaaać! I Asha... no Asha, taka tam, epizodyczna wredota :c
      Lubie takie postacie jak Leo, po prostu mnie nakręcają. Co do dobijania... dobra, nic nie zdradzam! :x
      Plath będzie, specjalnie dla tych co go kochają :3
      Dziękuję pięknie
      Kraken

      Usuń
  7. Uwielbiam Leo! A ten pomysł z łukiem jest naprawdę świetny! :3 Czekam z zapartym tchem na ciąg dalszy :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, wygląda na to, że panowie cieszą się większym powodzeniem niż panie xd Co poradzić, tworzę z nich takie wredoty... Dziękuję Ci :3

      Usuń
  8. Powiem tak. Twoje opowiadanie jest świetne, na tyle świetne, że aż mam pomysł na swoje własne! Co prawda kompletnie nie przypominające twojego, ale jednak :D
    Leo! <3333333 Jejciu, jak ja go kocham! Ten fragment z łukiem skradł me serce :) Asha za to taka... dobijająca jest. Nie no, ja rozumiem, że chciała wygrać za wszelką cenę, no ale... bez przesady! Chociaż, jak tak sobie pomyślę, to przynajmniej Rose nie będzie taka pewna siebie i może nauczy się przetrwać.
    Sooooojusz! Jak miło! Lubię sojusze
    No i czekam na Platha :3
    Pozdrawiam i weny, weny życzę, Krakenie!

    P.S. Zapraszam do siebie, na ten mój pomysł, co go miałam, gdy czytałam twoje opowiadanie :)
    http://igrzyska-morvoren.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AAyyy! I weź się tu nie ciesz :D
      Tak, Leo jest uroczy :3 Asha to Asha, taka tam jędza :c Rose i brak pewności siebie? Muszę to przemyśleć :D
      Sojusze, sojusze.
      I Plath będzie. Obiecany c:
      Dziękuję i nawzajem

      Usuń
  9. Czytam już Twoje opowiadanie od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz zebrało mi się na napisanie komentarza. Krótko mówiąc- GENIALNE. Piszesz tak, że dosłownie pochłaniam każde słowo i chcę czytać dalej. Na każdy rozdział czekam ze zniecierpliwieniem. Co do postaci- są wyraziste, różne i ciekawe. Główna bohaterka jest świetna. Uwielbiam ją, mimo iż czasami mnie wkurza. :p Plath jest intrygujący, a Leo uroczy. Ciekawa jestem, jak Rosalie poradzi sobie podczas igrzysk. Mam nadzieję, że jej nie uśmiercisz, bo to byłby istny armagedon. ;/ Poza tym, kocham motyw Cieni. *-*
    Czekam na kolejne wpisy.
    Zapraszam do mnie: roseeverdeenhungergames.blog.pl
    Pozdrawiam, i życzę mnóstwa weny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ayyyyyy! Jak ja się ciesze, jak czytam takie komentarze ;_; Po prostu miód na moje oczy, serce i ego xd Tylko pisać dalej, widząc coś takiego :3
      Dzięki i nawzajem c:

      Usuń
  10. Dziś zaczęłam czytać te opowiadania i śmiało mogę stwierdzić, że je uwielbiam. Twój styl pisania jest cudowny. Ach i ten podstępny Leo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to bardzo dziękuję :3 Ah, ten Leo...

      Usuń
  11. eh, mam tylko 1 zastrzeżenie - Staraj się pisać w jednym czasie. Spojrz:
    Za radą instruktora wybrałam noże. - Czas przeszły.
    - To miało sens. - Odzywa się w końcu, a ja zwracam się w jego stronę unosząc brew. - i teraźniejszy. Tak niestety nie powinno być, przeprasza za taie nieprzyjemne uwagi, ale mnie to trochę razi. Ale ogólnie to jest... ZAJEBISFSJZ,EBZTGFJBNKTEGSADJ ZAJREBIASZCZO ŚWIEJTYNIE I WOGL PO [PRPODU NIE WIESZE SZE TAKIE COS ISTNIEJE! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było to celowe, ale teraz, jak na to patrzę, to faktycznie, masz rację ;x
      Huhuhuhu, uznam ten okrzyk za komplement XD

      Usuń
  12. Muszę to napisać i z góry przepraszam! Loe Neer kojarzy mi się tak strasznie, potwornie i bardzo z Leonem Valdezem. Jest to postać z olimpijskich herosów, takiej książki. (Kocham się w tej postaci). Sorry, że tylko tyle, ale muszę czytać dalej. Więcej skomętuję całość pod jakimś innym rozdziałem.
    Bye

    OdpowiedzUsuń

Nie toleruję spamowania pod postami. Macie SPAM, tam też zaglądam.

Obserwatorzy